wtorek, 9 lipca 2013

Rozdzial Pierwszy ~ Odmieniony Malfoy


"Chociaż raz pozwól mi usłyszeć
Że zależy ci właśnie na mnie
A to co dziś usłyszę
Musi działać i działa na mnie".

                                                                                      ***

Byl wrzesien, a wlasciwie 13 wrzesnia. Zawsze myslalam, ze 13 to dzien pechow, nigdy w te 13-nastki nic ciekawego sie nie zdarzalo a nie raz wrecz przeciwnie. Byl to ostatni rok w Hogwarcie. Nie wiem czy sie cieszylam z tego, ze koncze nauke. Tyle lat spedzilam w tych murach, tu pierwszy raz przekonalam sie co to prawdziwa przyjazn. Wiem, ze jeszcze mam prawie caly rok ale juz zaczynalam tesknic. Moze i dramatyzuje ale coz. Byla 6 rano. Bylam juz ubrana, chcialam tylko zrobic lekki makijaz i isc do wielkiej sali zeby zjesc sniadanie, lubilam tam siedziec sama i zajadac sie pysznosciami. Zaczelam tak rano jesc sniadania od jakis 2 tygodni i zauwazyla, ze wtedy kiedy ja schodze to schodzi rowniez pan arystokrata czyli nie kto inny jak Dracon Malfoy. Sala byla dla wszystkich ale on mi sie dziwnie przygladal. Czulam, ze ten dzien moze byc inny od wszystkich. Kiedy wchodzilam do Wielkiej Sali znow go zobaczylam, siedzial sam przy stole Slizgonow. Fakt byl pociagajacy a jego oczy... Hmm, co to byly za oczy! Szare, zimne ale przepiekne. Znow zauwazylam, ze mi sie przyglada. Spojrzalam na niego z wsciekloscia, przeciez on zawsze mi dogryzal i robil z mego zycia pieklo niekiedy. Nazywal mnie szlama. On jest czystej krwi i nie pozwolil by nigdy, zeby ktos taki jak ja go wyzywal lub zwracal mu uwage. Zawsze byl taki. Nic mnie juz nie dziwilo. Byl jaki byl. 
Nagle uslyszalam jego zimny glos.
- Wiedze,ze ty Granger rano wstajesz. Po co? -zapytal Malfoy a jego oczy wydawaly sie puste.
- A co cie to obchodzi Malfoy! Nie mozna? A swoja droga, dlaczego ty tak rano wstajesz? I zawsze kiedy wchodze przygladasz mi sie? Hmm? - wiedzialam, ze to pytanie bylo glupie. 
- Mozna mozna. Od tego mam oczy Granger zeby patrzec. Chyba mi wolno? Czy mam zakaz?
- Znowu chcesz mnie powyzywac? Wal smialo! - nie lubilam z nim gadac, zawsze mnie wyzywal od szlam.
- Nie, zmienilem sie. Nie obchodza mnie juz ludzie takiego pochodzenia krwi jak ty. Wszyscy jestesmy rowni. Czyz nie? - odpowiedzial Draco spokojnie.
- Chory jestes Malfoy? Moze musisz isc do Skrzydla Szpitalnego? Cos z toba nie tak. - poczulam sie dziwnie ale wiedzialam, ze cos jest nie tak.
- Czuje soe swietnie Granger a przy okazji ladnie wygladasz. - usmiechnal sie. Zaromienilam sie lekko i odwrocilam sie. Wybila godzina 7 i wszyscy uczniowie Hogwartu przychodzili na sniadanie. A wracajac do Malfoya, pierwszy raz widzialam go z usmiechem na twarzy. To bylo bardzo dziwne i zastanawiajace. I po co powiedzial, ze ladnie wygladam? Teraz umyslil inny plan upokorzenia mnie?
- Dzien Dobry Mionka, znow jestes pierwsza - powiedziala Ginny. Moja przyjaciolka ktora zawsze mi pomagala w trudnych sprawach i nie tylko. 
- Lubie byc pierwsza na sniadaniu. A gdzie Harry i Ron? - zapytalam.
- Nie wiem chyba jeszcze spia... A nie jednak ida. - odwrocilam glowe w strone wejscia i zobaczylam Wybranca z Weasley'em.
- Witajcie dziewczyny. Jak tam sie spalo? Bo mi wysmienicie - oznajmil Harry i usmiechnall sie.
- Tak, tak wspaniale. - jak zawsze te same pytania, co rano - Ey, Ginny moge sie ciebie cos zapytac? 
- No mow smialo Her - Rudowlosa usmiechnela sie szczerze.
Ron i Harry byli juz zajeci rozprawianiem o miotlach i innych rzeczach zwiazanych z Quidditch'u.
- Dzis rano zauwazyla juz nie pierwszy raz, ze Malfoy mi sie przyglada - opowiedzialam jej ta cala sytauacje, nie zdziwilo jej to, ze on zaczal byc ¨ mily ¨.
- To Harry ci nic nie mowil Hermiono? - wytzresczyla oczy .
- Nie? O czym niby mialam slyszec? - teraz ja zrobilam glupia mine i wytrzeszczylam oczy ze zdziwienia.
- Jednak Harry nic ci nie powiedzial, tylko nie wiem dlaczego, no ale ok. Wiesz, ze po tym jak Harry zalatwil  Voldemort'a to smierciozercy zostali pozamykani w Azkabanie?
- No tak i? - Ginny ciagnela dalej.
- No to ojciec Malfoy'a zostal zeslany do Azkabanu a jego matka zmarla. jego ciotka Bellatrix tez nie wiec zostal sam. A kto mu jeszce zostal? Jedna osobe ktora dobrze zna Harry a on nie zbyt?
- O kim ty mowisz ruda?
- Nie wiesz o kim? O syriuszu. Dracon byl zmuszony zamieszkac z Syriuszem. Harry'emu zbytnio to nie pasowalo ale Draco sie zmienil pod wplywem Syriusza. Z reszta on nie chcial z nim zamieszkac ale nie bylo innego wyjscia. Harry byl tez zmuszony do zakopania toporu miedzy Malfoy'em wiec teraz czesto ze soba rozmawiaja. Nie zauwazylas tego? - Ginny spojrzala na mnie jej brazowymi oczami i lekko sie usmiechnela.
Nie wiem czy tan usmiech byl na miejscu. Wytrzeszczalam na nia oczy. Pierwsze
 pytanie bylo dlaczego moj niby przyjaciel Harry mi tego nie powiedzial? Ta cala sprawa byla smieszna a zarazem bardzo dziwna i dajaca do myslenia, ze nawet taka osoba jak Malfoy moze sie zmienic. Lub on Moze tylko udaje milego bo boi sie, ze Harry nakabluje Syriuszowi? Wszystko wydawalo mi sie jak bajka. Wiem, ze nie powinna, ale czulam zal dla owego slizgona. Przeciesz stracil matke!? Jego ojciec nigdy go dobrze nie traktowal. To z jednej strony ma ulge, ze go nie dreczy. Chcialam zaraz porozmawiac z Harry'm o tym co sie dowiedzialam i to jak najszybciej.
- Ey, Harry mozemy porozmawiac na osobnosci? - wycedzilam.
- Tak, dobrze Mionka. - odpowiedzial z usmiechem na ustach.
- Nie tu! Chodz - w jego oczach widzialam lekkie zaniepokojenie. Gdy juz wysliszmy z Sali wybuchlam.
- Dlaczego nie powiedziales mi, ze Syriusz mieszka teraz z Malfoy'em? Tylko ja nie jestem poinformowana? - Bylo  mi troche smutno, ze Ginny wiedziala a ja nie. Wiem, ze to jego dziewczyna ale jestem jego przyjaciolka.
- Skad to wiesz? Ginny tak? - zapytal a ja wrogo spojrzalam na Wybranca.
- To juz nawet nie ma znaczenia!
- A po co ci mialem mowic? Jestes jakas nieobecna przez ostatnie 3 tygodnie. Plywasz w oblokach czy cos, nie wiem. Zakochalas sie? - zapytal Harry zatroskanym glosem a jego oczy zaswiecialy. 
- Nie Harry?! Co ty opowiadasz? Jestem z wami ale ty jestes zbyt zajety z Ginny, zeby ze mna porozmawiac! Zawiodlam sie na tobie. Myslalam, ze jestesmy przyjaciolmi a ty nawet nie romawiasz ze mna! - w pewnej chwili wybuchlam.
 - Ey Granger spokojnie. Jeszcze sie ktos ciebie wystraszy. - uslyszalam chlodny glos Malfoy'a. Stal naszalancko oparty o scianie i usmiechal sie. 
- Odwal sie Malfoy! - odwrocilam sie na piece zeby pojsc na Sale i wziasc ze soba moja torbe. Pobieglam do dormitorium. Mialam duzo pytan lecz brak odpowiedzi. Czulam sie samotna. jedynymi osobami z ktorymi jeszcze normalnie rozmawialam to Ron i Ginny. Ale dlaczego Wybraniec mnie tak lekcewazyl? Dlaczego nie chcial ze mna porozmawiac? Czy czlowiek moze sie zmienic w tak krotkim czasie? 

                                                                                     ***

WITAM! Oto pierwszy rozdzial! Zacznie sie cos dziac dalej! Poczekajcie troszke :)
 Przepraszam za bledy. 
Jestes i przeczytales? Prosze zostaw komentarz! :>

1 komentarz:

  1. Hej, hej. Przed chwilą zalazłam twojego bloga. Zapowiada się bardzo ciekawie, tylko te błędy. Nie masz polskich znaków, a to strasznie się rzuca w oczy. Postaraj się coś z tym zrobić. A tak w ogóle, to zapraszam także do siebie :)

    http://dramione-innahistoria.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń